muzyka jazz ambient

Muzyka ponad podziały

Początki współpracy gitarzysty Macieja Stanieckiego i trębacza Wojciecha Jachny są związane z ich udziałem w Ambient Festival 2019 w Gorlicach. Wydana w 2020 roku ich wspólna płyta „Two Souls” przyciągnęła uwagę słuchaczy melancholijną atmosferą, filmową narracją oraz szerokim wachlarzem nastrojów. Album „Complementary Colors”, który ujrzał światło dzienne w listopadzie ub.r., jest logiczną kontynuacją muzyki, którą duet wypracował na wcześniejszym wydawnictwie.

Nowa płyta stanowi rozwinięcie dotychczasowych pomysłów, w mniejszym stopniu opiera się na formach, niż miało to miejsce do tej pory. Zawiera przede wszystkim wspólne improwizacje na gitarę i trąbkę. Dodatkowo brzmienie tych instrumentów konsekwentnie poszerzane jest za pomocą loopów oraz innych elektronicznych efektów. Dzięki tym zabiegom muzyka Stanieckiego i Jachny zwraca uwagę impresyjnym charakterem, jest niezwykle przestrzenna oraz wydaje się mniej ułożona, niż miało to miejsce na „Two Souls”.

Kompozycje zawarte na „Complementary Colors” wyróżniają się przede wszystkim oryginalnością i świeżością. Muzycy eksperymentują z różnymi gatunkami i stylami – jazzem. elektroniką i ambientem. Artyści łączą te elementy w umiejętny i oryginalny sposób. Harmonia, spójność i hipnotyczne brzmienie współgrają ze sobą tworząc przekonującą całość.
Maciej Staniecki i Wojciech Jachna potwierdzają, że należą do grona najbardziej a kreatywnych twórców na polskiej scenie muzycznej, z powodzeniem wykraczając poza stylistyczne podziały. Ich nowy album jest pełny dźwiękowych barw oraz zaskakujących zwrotów akcji. Zwolennicy nietypowych brzmień z pewnością znajdą na tej płycie wiele nowych i intrygujących momentów, które zapadają w pamięć.

Piotr Wojdat / Jazz Forum

Nieprzewidywalność w oczywistości

Zarejestrowany materiał jest dość specyficzny – unikalny i przewidywalny zarazem. Z jednej strony, słyszmy tu dźwięki, które są efektem bardzo indywidualnego i nieszablonowego u obu artystów podejścia do muzyki. Z drugiej jednak strony, po każdej zagranej frazie myślimy sobie „no tak, oczywiście że tak, nie można tego było zagrać inaczej”. W czasie odsłuchu doświadczyłem zatem bardzo specyficznego zaburzenia poznawczego – każdy dźwięk pasował mniej więcej do tego, czego się spodziewałem, ale mimo wszystko słuchało się tego w ciągłym napięciu i zainteresowaniu.

Myślę, że to co powyżej nakreśliłem, jest efektem bardzo dojrzałego i świadomego podejścia Stanieckiego i Jachny do tworzonej muzyki. Artyści świetnie zdawali sobie sprawę co chcą stworzyć i udało im się coś, co w przypadku wielu projektów jest nieosiągalne – nieprzewidywalność w swojej oczywistości. Zachodzi tu jeszcze jedno specyficzne zjawisko. Mianowicie, kreowana przestrzeń muzyczna sprawia jednocześnie wrażenie surowej i bogatej. Jest to coś niezwykle intrygującego i trudnego do osiągnięcia. Za to kłaniam się artystom w pas.

Cechą charakterystyczną jest tu właściwie kompletny brak popisów indywidualnych. Muzycy bardzo dużo wzajemnie się słuchają. Skupieni są na celu jakim jest tworzenie muzyki samej w sobie, a nie na błyśnięciu szybkim i trudnym technicznie solo.

Osobiście staję się coraz większym fanem aksamitnego brzmienia trąbki Wojciecha Jachny. Sound ten niemal idealnie pasuje do charakteru albumu – spokojnego, w pełni skupionego „malowania” dźwiękami (do czego zresztą bardzo dobrze pasuje tytuł albumu). Warto zwrócić uwagę, że na „Complementary Colors” raczej nie uświadczymy harmonii w klasycznym tego słowa znaczeniu. Akordy właściwie tu nie występują. Na ogół kręcimy się wokół jakiegoś centrum tonalnego, ale poza nielicznymi wyjątkami, typowych progresji akordowych tu nie spotkamy.Za taki wyjątek można uznać utwór „Fearless”, który został także singlem promującym płytę. Swoim charakterem wyraźnie odbiega on od całej reszty muzyki. Jeśli już miałbym się do czegoś przyczepić, to właściwie tylko do tego jednego elementu – brak spójności singla promującego z resztą albumu.

Na ten moment płyty nie znajdziemy na znanych platformach streamingowych. Wprawdzie można jej posłuchać na Bandcampie, ale rekomenduję każdemu zaopatrzenie się w fizyczny egzemplarz. Okładka może nie jest najpiękniejsza, ale muzyka zawarta na krążku absolutnie warta jest tego niewielkiego zachodu

Mateusz Chorążewicz / polish-jazz.blogspot.com

Wzbogacenie naszej emocjonalności

Kiedy z jednej strony świat krzyczy głosami tych, którzy nimi wywołują burze, a z drugiej wołaniami ludzi, przepełnionymi niepokojem i strachem, gdzieś z dala od tego wszystkiego powstaje inna muzyka. Tak właśnie sobie wyobrażam chwilę, która zadecydowała, jaką muzykę nagrali Staniecki i Jachna. Nie jest to jednak próba wmawiania komukolwiek, że muzyka Macieja Stanieckiego i Wojciecha Jachny jest odrealniona, pozbawiona wpływów rzeczywistości, tym bardziej wyzuta z emocji, które determinują postawy jednych i drugich (włącznie z pośrednimi, których nie wymieniam, mając świadomość, że stanowią po prostu różne wersje wyżej wymienionego nawoływania). Nigdzie nas nie przenosi opowieść osadzona w świecie współczesnych dźwięków. Dzieje się tu i teraz, a każdy z nas może ją odczytać osobiście, stwierdzając, że opowiada jego historię.

Tak, rzeczywiście niezwykle istotne są nawet te najmniejsze, pojedyncze dźwięki, charakteryzujące przestrzeń dla muzyki, którą tworzą. Gdyby nie piękno, delikatność, a w niej sugestywność melodii Jachny, grającego na swojej trąbce, i gdyby nie moc, pasja i uniesienie gitary, całkowicie panującego nad emocjami Stanieckiego, powiedziałbym, że najważniejsze. Ciekawe, ile razy będzie trzeba zatrzymać się na zdaniu powyżej, by zrozumieć, że “najważniejsze” na jego końcu, odnosi się do pojedynczego dźwięku, od którego zaczyna się myśl tegoż akapitu. Konstrukcja tego zdania odpowiada jednak złożoności “Complementary Colors” (Uzupełniające się kolory – tytuł albumu Stanieckiego i Jachny). Owe dźwięki, czasami brudne, chropowate aż do bólu, czasami wygładzone, wręcz nieoczywiste, nie pozwalają nam odpływać do innych światów. Mogą pomóc pozostać nam w otaczającej rzeczywistości, jeśli naprawdę podejmiemy trud zaangażowania w słuchanie. Oczywiście dają możliwość kreacji własnej przestrzeni, w którą z łatwością uda nam się na chwilę uciec. I nie twierdzę, że komuś nie jest to potrzebne, jednak może warto spojrzeć odważnie na rzeczywistość z innej perspektywy. Muzyka Stanieckiego i Jachny genialnie się do tego nadaje, jako inspiracja, natchnienie, wzbogacenie. Wzbogacenie naszej emocjonalności, którą wykorzystujemy na co dzień w niewielkim zakresie, o czym przekonują naukowcy.

I tak oto wróciliśmy do wyrazistych gitar i delikatnej trąbki, które prowadzą nas z miejsca do miejsca, zaznaczając kolejne etapy historii. Uzupełniają, jak uzupełniają się kolory. Sugestywnie działają dzięki temu na wyobrażenie świata, w którym się znajdujemy. Tego samego, w którym wciąż żyjemy. To na wskroś dzisiejsze granie, biorąc pod uwagę środki wyrazu oraz nawiązania do muzyki sprzed lat. Myślę tutaj między innymi o psychodelii i rocku progresywnym, awangardzie i muzyce koncepcyjnej, jazzie i muzyce improwizowanej w szerszym rozumieniu. Wynika to wszystko na pewno z zainteresowań i doświadczeń muzycznych obu muzyków. Maciej Staniecki jest kompozytorem, ale moim zdaniem przede wszystkim eksperymentatorem. Wojciecha Jachnę znamy z wielu projektów, w których komponuje, gra, improwizuje. Obaj są wizjonerami, używającymi do realizacji swoich wizji elektroniki, ambientu i jazzu.

Płyta “Complementary Colors” zawiera dziewięć wyimprowizowanych kompozycji. Ich intymność pozwala zagłębić się w sobie, przeżyć coś naprawdę. Coś, co się dzieje na naszych oczach, nie jest jedynie wymysłem. I dojść do wniosku, że jesteśmy uzupełnieniem wszystkich kolorów, bez którego nie będą spójne, a może nawet nie będą istnieć.

Polecam do posłuchania. Wciąż aktualna płyta Staniecki Jachna – Complementary Colors. W sam raz na kolejny początek roku.

Piotr Bielawski / etherjazzu.pl